styczeń22

Viagra - królowa życia

dodano: 22 stycznia 2010 przez robocik


Viagra jest lekiem tam popularnym, tak masowo wbitym w świadomość społeczną, że nie można w inny sposób podjąć tematu leków na impotencję niż rozpoczynając go właśnie od wpisu na temat tego preparatu.

Nie chcę jednak w tym miejscu pisać o skuteczności Viagry, zasadach jej działania na penisa, produkcji zbawiennego dla erekcji i męskiej potencji tlenku azotu czy innych technikaliach, o których jest setka albo tysiąc stron, ale zająć sie reprerkusjami społecznymi pojawienia się Viagry i innych środków na potencję. Chcę spojrzeć na Viagry i inne te leki ze względu na reprodukowanie się społeczeństw.

W ogólności patrząc na dane o dzietności w poszczególnych krajach i regionach świata, można wyciągnąć konkluzję, że im bardziej ucywilizowane społeczeństwo, tym mniejsza dzietność i późniejszy czas prokreacji kobiet z tych społeczeństw. I odwrotnie, im danemu społeczeństwu, czasem tylko grupie społeczenej dalej od cywilizacji, tym większość skłonność do prokreacji ona przejawia. Jaskrawym przykładem jest Francja czy Holandia, gdzie dzietność wśród imigrantów muzułmańskich jest o 50-100% wyższa od autochtonów, przy czym jeszcze bardziej znamienne jest, że wartość ta spada po pierwszym pokoleniu do ok 25% ponad krajowe normy. Wygląda więc na to, że kwestiami religii i norm kulturowych z nich wynikających można wytłumaczyć tylko część odchylenia, a resztę wytłumaczyć poziomem cywilizacyjnym który najwyraźniej dzietności nie służy.

Osobną kwestią jest, czy spadek dzietności w krajach cywilizowanych wynika z braku checi prokreowania ze wzlgędu na system wartości, możliwość realizacji na wielu płaszczyznach (zawodowej, kulturalnej, naukowej itd.) czy też rozwój cywilizacyjny i związany z nim spadek aktywności ruchowej, wzrost spożycia produktów wysoko przetworzonych i nasyconych substancjami chemicznymi niekorzystnie obija się na potencji seksualnej i kondycji organizmu.

I tutaj właśnie widzę rolę i ratunek Viagry, która niewątpliwie spodowała, wzrost ogólnej liczby stosunków seksualnych w społeczeństwach cywilizowanych, czyli niejako wzrost szans, w ktorych poszczególne jednostki tego społeczeństwa mogą prokreować.

Rzeczywiście, po 13 latach od wprowadzenia Viagry na rynek amerykański, a potem europejski i ogólnoświatowy powstało nowe pokolenie dzieci, które najprawdopodobniej nie istniałoby bez leków, jak Viagra, Kamagra, Cialis, Levitra, Tadalis i cała reszta leków opartych na sildenafilu, vardenafilu czy tadalafilu. Grupy tych dzieci nie możnaby było się spodziewać, gdyby nie sztucznie stworzony wzrost aktywności seksualnej i co za tym idzie prokreacyjnej, który pojawił się ze względu na popularyzację tak wysoce skutecznych środków przywracających potencję. Bez preparatów, takich jak Viagra, myślę, że śmiało powiedzieć, że mężczyźni Ci nie zostaliby ojcami.

Ok, jedna trzecia męskiej populacji świata, czyli także Stanów Zjednaczonych i Europy zachodniej, jest w wieku prokreacyjnym. W samych USA jest to ok 46 milionów mężczyzn, w Europie około 2-3 razy więcej. Według ostrożnych szacunków w samych Stanach miesięcznie wypisuje się ok 5 mln recept na samą Viagrę (nie licząc Kamagry, Aurogry, Scifilu i innych generyków Viagry, nie licząc też oczywiście leków z grupy Cialisu i Levitry). Mnożąc te 5 mln przez 6 tabletek mięsięcznie (przeciętne akceptowalne spożycie leku rekomendowane np. przez firmy od ubezpieczeń zdrowotnych) daje to zawrotną liczbę 30 milionów stosunków seksualnych, które najprawdopodobniej nie zostałyby odbyte, gdyby nie wymienione wyżej leki.

Średnie ryzyko zapłodnienia przy stosunku niezabezpieczonym wynosi około 25% rocznie. Ze wzlędu, iż mamy do czynienia często z osobami dotkniętymi rozmaitymi chorobami, mogącymi rzutować na jakość ich nasienia, zredukujmy tę wartość o 2/3 do 8%. Daje to w samych Stanach Zjednaczonych ok 2,4 mln dodatkowych zapłodnień oraz ok 5 mln w krajach wspólnoty europejskiej. Szacunków dla Azji czy krajów arabskich nie podejmuję się szacować, ale intuicyjnie powinny byc one wyższe ze względu na liczebność tamtych społeczeństw, choć nie wprost proporcjonalnie wyższe, ze względu na odmienne warunki ekonomiczno-cywilizacyjne.

Widać więc wyraźnie, że dzięki Viagrze i jej zastępnikom, ma miejsce istotny wzost dzietności, który zapoczątkował wyż demograficzny, którego efekty już są odczuwalne dla gospodarek tych krajów, przez wywołany wzrost konsumcji. Za ok. 10 lat dzeci te zaczną wchodzić w wiek produkcyjny wywierając kolejny niepomijalny wpływ na rynek pracy. Warto by rządy państ USA i EU uświadomiły sobie skalę tego zjawiska i zdąrzyły się do niego odpowiedzialnie przystosować. Bo nie jest przesadą powiedzieć, że Viagra odcisnęła się i dalej odciska na losach całego świata. :)

 




Dodaj do:


Komentarze moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Nie ma jeszcze komentarzy - wyraź swoją opinię jako pierwszy